Miliony ludzi grają na portalach społecznościowych, takich jak MySpace, Blogger i Facebook, w czasie, gdy inne rodzaje mediów walczą o duże liczby.
$config[code] not foundWedług Wall Street Journal (powołując się na dane Comscore.com), Blogger.com miał 142 miliony odwiedzających we wrześniu 2007 roku, podczas gdy Windows Live Spaces miał 119 milionów, MySpace miał 107 milionów, a Facebook miał 73 miliony.
Przy takich liczbach marketerzy na pewno będą śledzić. Jednak wielu marketerów powie Ci - publicznie i innym prywatnie - że jury nadal nie wie, czy marketing w serwisach społecznościowych się opłaci.
Niektórzy marketerzy uczestniczą w mediach społecznościowych w celu budowania świadomości marki. Często są to marki wielkopowierzchniowe. Z ich punktu widzenia najważniejsze jest to, aby marka była postrzegana i rozpoznawana przez niektórych odbiorców na tych portalach społecznościowych.
Jako właściciele małych firm bylibyśmy nieczynni, gdybyśmy jako model zastosowali kampanie marketingowe mega-korporacyjne. Kampanie brandingowe to zazwyczaj luksus, na który nie możemy sobie pozwolić.
Większość z nas w małych firmach inwestuje tylko w marketing, który może przynieść wymierne zwroty w postaci sprzedaży. Zwrot z inwestycji (ROI) jest dla nas najważniejszy.
Dlatego zamiast przyglądać się wysiłkom na rzecz brandingu na portalach społecznościowych, rozglądałem się za innymi przykładami. Jednym z modeli, które znalazłem, jest sprzedawców internetowych i sprzedawców e-commerce. Zwykle oczekują bezpośredniego połączenia marketingu i dolarów w kasie.
Ciekawe jest to, że oni także uczestniczą w mediach społecznościowych. Jednak w ich przypadku dotychczasowy zwrot z inwestycji jest niejasny - i wiedzą o tym. Mimo to nadal uczestniczą w tym procesie, jak zauważa niedawny artykuł o Internet Retailerze:
W tym momencie większość robi tak, nie wiedząc dokładnie, co z tego wyjdzie lub jak ostatecznie może dojść do sprzedaży. Jest to odejście niektórych osób w środowisku internetowym, w którym sprzedawcy detaliczni przyzwyczaili się do obliczania dokładnego zwrotu z każdej inwestycji marketingowej online.
"Obecnie jesteśmy w mglistej fazie marketingu internetowego" - mówi Dustin Robertson, wiceprezes ds. Marketingu w firmie Backcountry.com. "Przejdziemy od tych wszystkich rzeczy, które zrobiliście, by zwiększyć ruch w 2002 r. - płatne wyszukiwanie, podmioty stowarzyszone, e-maile. Były mierzalne. Możesz je ulepszyć i udoskonalić. Ale został dopracowany i udoskonalony na śmierć. Jeśli chcemy przeskoczyć i przeprowadzić kolejną rewolucję, musimy iść z Internetem. "
Jeśli więc ROI nie jest jasne, aby sprzedawcy e-commerce mogli uczestniczyć w serwisach społecznościowych, dlaczego to robią?
Częściowo dlatego, że jest tani, więc ryzyko nie jest tak duże.
Częściowo wynika to z poczucia, że przy zmieniających się rzeczach muszą eksperymentować i próbować dowiedzieć się, jak najlepiej sprzedać się w dzisiejszym zmieniającym się otoczeniu. Utrzymanie tego samego nie jest możliwe. To nowy, odważny świat w Internecie.
Dla tych z nas, którzy są właścicielami małych firm, powinniśmy pobrać stronę z książki sprzedawców eCommerce. My także powinniśmy robić tanie eksperymenty z sieciami społecznościowymi - nawet jeśli zwrot nie jest jeszcze jasny.
Z pewnością jedna technika sieci społecznościowych - tworzenie bloga - wykazała dobry zwrot z inwestycji w przypadku wielu małych firm. Można to stwierdzić na podstawie opinii, które można znaleźć na każdym kroku, gdy blogi są odpowiedzialne za nowy biznes.
Poza blogowaniem wyniki nie są aż tak klarowne. Witryny takie jak MySpace i Facebook mogą nie generować sprzedaży dla wielu firm. Jeśli masz startup w Web 2.0 lub jesteś muzykiem lub masz produkt, który przemawia na rynku młodzieżowym, to takie strony mogą być kopalnią złota. Dla reszty z nas serwisy społecznościowe mogą być po prostu brzydką starą kopalnią.
Chodzi o to, że jeszcze nie wiemy.
Ale wiem o tym: widziałem tempo zmian w świecie online w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a tendencje w sieciach społecznościowych wciąż rosną. To prowadzi mnie do przekonania, że małe firmy powinny eksperymentować - w sposób niedrogi i mało ryzykowny - z serwisami społecznościowymi.
Do pewnego stopnia możemy zaoszczędzić, powiedzmy, 15% czasu pracownika (najlepiej kogoś, kto kocha być online i już uczestniczy w sieciach społecznościowych), lub może poświęcić trochę czasu własnego wieczorami lub nawet odłożyć niewielki budżet na zewnętrzna firma marketingowa, powinniśmy być w okopach próbując znaleźć nasze miejsce w tym nowym świecie online. Nie obstawiaj farmy, ale nie ignoruj jej.
14 komentarzy ▼